Od dzisiaj legalne jest zbudowanie modelu do ESA wykonanego w całości z coroplastu. Bo jest mieki. I wszysko jasne.
Zbuduj... powodzenia by nie rzec, szczęśliwego połączenia
Grzegorz jako NC zajął stanowisko, zatem temat wyjaśniony ale dodam swoje trzy grosze.
Ta sama dyskusja pojawiła się wiele lat temu gdy zaczynaliśmy EuroCup i zobaczylismy jakie ogony mają Czesi.
Na kilka lat coro pojawił się w modelach a potem jakoś naturalnie się skończył. Sam miałem kilka modeli z takimi statecznikami i byłem zwolennikiem tego materiału ale okazało się, że .... "nie zawsze jest tylko kawior".
Materiał bardzo trudno się łączy by nie rzec, nie łączy się wcale

i statecznik potrafił odejść od kadłuba epp w najmniej spodziewanym momencie. Jest miękki i moi zdaniem nie uszkadza pianek a sam wytrzymuje sporo uderzeń co jest wielką jego zaletą ale niestety zaleta jest również jego wadą. Bez jednego, potem drugiego a potem trzeciego pręta węglowego włożonego w komorę, statecznik się tak krzywi, że model lata dziwnie nienaturalnie. Kolejna wada to uszkodzenie naciętej komory zawiasowej ... jeśli coro pęknie jest nienaprawialne (nie wkleisz zawiasu) i ogon trzeba wymienić. Trzecia wada to nacięta komora i stworzony zawias działa doskonale do pierwszego uderzenia w ogon, skrzywienie tego zawiasu jest nienaprawialne i znów trzeba wymienić cały ogon bo powierzchnia sterowa nie pracuje w osi statecznika. Finalnie zrezygnowałem z coroplastu i wróciłem do epp.
Dziś kleje sa lepsze a materiał tańszy i dostępny w Casto, może zatem wróci do naszych modeli.
Czesi też mają i nie mają takie ogony bo jedni lubią coro a inni stosują tradycyjne ogony z epp.
Reasumując, nie mam nic przeciwko takim statecznikom. Moim zdaniem spełniają warunki regulaminu i są doskonałe jak są nowe, lekkie i sztywne ale z czasem ich przewaga nad epp spada a jak się lata modelem kilka sezonów to łatwość i szybkość wymiany epp staje się większą zaletą niż niezniszczalność coro.
ms